Pierwsze wrażenie: Mario Tennis Ultra Smash

Obok Star Fox Zero, w listopadzie Wii U dostanie jeszcze jedną grę od Nintendo – nową odsłonę Mario Tennis. Ale czy jest tym razem w ogóle na co czekać?

mario tennis ultra smash 4

Nie spisałem swoich wrażeń z nowego Mario Tennis w pierwszej kolejności, gdyż, nie ma co ukrywać, nie jest to najgorętsza pozycja w line-upie Nintendo. Mario Tennis 64 to było jeszcze coś świeżego, Mario Power Tennis na GameCube’a wrzucało sporo świeżych pomysłów, ale ostatnio seria obniżyła poziom. Mario Tennis Open na 3DS było takim zapychaczem w okresie, gdy było mało gier, a konsola radziła sobie słabo. Wygląda na to, że i teraz wyciągnięto tenis z lodówki, kiedy był potrzebny.

mario tennis ultra smash 1

NA GRZYBKACH

Podstawowy problem z Ultra Smash jest taki, że niewiele w nim nowego. Od czasu E3 Nintendo promuje grę tylko jednym „ficzerem”: powiększającymi grzybami, które dają jednemu z graczy chwilową przewagę. Po rozegraniu kilku meczów stwierdzam, że ani to specjalnie nie psuje balansu, ani też za bardzo rozgrywki nie uatrakcyjnia. Po prostu jest.

mario tennis ultra smash 2

Sama rozgrywka jest płynna, dynamiczna i nawet głęboka. Są trzy rodzaje uderzeń, a dobieranie najlepszego do danego zagrania jest kluczem do sukcesu. A raczej byłoby, gdyby nie przycisk X. Jest to przycisk-wytrych, który automatycznie dobiera najlepsze uderzenie. Trochę to niweczy ideę trenowania i grania coraz lepiej. Mam chociaż nadzieję, że „każualizacja” gier Nintendo ma swoje granice i chociaż w ewentualnym trybie online rywalizacja będzie uczciwa.

GDZIE TA SIEĆ?

No właśnie, tryb online. O ile N nie ma jakiegoś asa w rękawie, to właśnie solidne opcje online mogłyby uratować Mario Tennis Ultra Smash w oczach fanów. Po Mario Kart 8, Super Smashu i Splatoon, na pewno znalazłaby się grupa fanów łasych na kolejną tego typu grę. Niestety, Nintendo jakoś dziwnie milczy na ten temat. Z jednej strony trochę to niepokojące, z drugiej skoro dało się z MT Open na 3DS, to chyba nie zrobią kroku wstecz.

mario tennis ultra smash 3

Summa summarum, w Ultra Smash grało mi się całkiem fajnie, zwłaszcza lokalnie w cztery osoby, ale nie ma tu niczego, czego nie widzieliśmy wcześniej. Brak tzw. Unique Selling Point – czegoś, co zajarałoby masy i uzasadniło kupno tenisa z Mario po raz kolejny. Mimo poprawnego wykonania gry, na razie niczego takiego nie dostrzegłem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>