Recenzja Swords & Soldiers II

W sytuacji, w jakiej jest Wii U, każdy exclusive jest na wagę złota. Szczególnie od innych twórców niż Nintendo. I nie przeszkadza nawet fakt, że to gra dostępna wyłącznie w eShopie.

swords & soldiers ii - logo

Koncept Swords & Soldiers II już na pierwszy rzut oka przedstawia się ciekawie. U swych podstaw jest to dwuwymiarowa strategia czasu rzeczywistego, przedstawiona z boku, side-scrollowana. Przypomina nieco Plants vs Zombies, ale na o wiele większych planszach. Podstawowe zadania gracza to produkcja jednostek, zbieranie surowców (złoto i mana) i sporadyczna budowa fortyfikacji. Wszystko oczywiście w celu pokonania przeciwnika, choć są urozmaicenia w postaci dodatkowych wytycznych.

Znak czasów

Choć w pierwszej chwili trudno ogarnąć, co dokładnie się dzieje (jednostki maszerują i nie da się ich zatrzymać), od razu da się poczuć dobrze zaprojektowane sterowanie. Jeśli gracie na telewizorze, to dostajecie przejrzysty HUD zaprojektowany specjalnie pod analogi i spusty GamePada. Jeśli zaś włączycie tryb off-TV i przerzucicie się na padleta, to sterowanie stanie się niemal całkowicie dotykowe. Jak na prawdziwych tabletach, ale w tym przypadku rozwiązanie to sprawdza się idealnie. I właśnie na padlecie grałem przez większość czasu w Swords & Soldiers II.

Oczy & Uszy

Z graniem na padlecie jest jednak tak, że nie można w pełni docenić grafiki. W końcu padlet nie wyświetla obrazu nawet HD Ready (720p). A szkoda, bo Swords & Soldiers II wygląda naprawdę zacnie. Grafika jest w pełni dwuwymiarowa, ale bardzo ładnie rysowana i animowana. Nie są to żadne techniczne szczyty, ale patrzy się na to naprawdę przyjemnie.

swords & soldiers ii - screen

Niestety zupełnie odwrotnie jest ze sferą audio. Muzyka to nic wyjątkowo, jednym uchem wpada, drugim wylatuje. Problem jest jednak z głosami postaci. Voice-acting występuje częściowo, przed każdą misją, i niestety jest dość irytujący. Nieprzyjemnie się tego słucha, a do tego same teksty nie są zbyt śmieszne, mimo usilnych prób i stylizacji na pijanego wikinga. Podczas samych misji postacie odzywają się już typowym growym bełkotem, więc trzeba czytać literki. Ale może to i lepiej. Całe szczęście, że fabuła w tej grze jest całkowicie pomijalna i jedyne ważne teksty to te, które wprowadzają nowe wytyczne lub mechaniki rozgrywki.

W kupie siła

Ważnym elementem rozgrywki jest fakt, że wyprodukowane jednostki same prą w prawo i nie da się ich zatrzymać, póki same nie napotkają wroga. Trzeba więc zwrócić uwagę na moment stworzenia nowej jednostki, tak żeby się wszystko strategicznie zgrało w czasie. Mechanika ta zwalnia gracza z obowiązku mikro-zarządzania, ale z drugiej strony czasem powoduje problemy, kiedy wroga jednostka dostanie się na nasze tyły i nie ma jak zawrócić własnych.

swords & soldiers ii - screen 2

Co do samych jednostek, to z początku dostajemy standard, czyli silne ale wolne, szybsze ale słabsze oraz jednostki dystansowe. Z czasem różnorodność się nieco zwiększa (np. jednostki niewidzialne). Najciekawiej wypadają zaś herosi, czyli jednostki o specjalnych zdolnościach, nad aktywacją których gracz ma pełną kontrolę. Żeby nie było nudno, w określonych na planszach miejscach można stawiać proste budowle, takie jak wieża obronna lub wieża produkująca manę. Tę ostatnią wykorzystuje się do rzucania czarów, które dają graczowi najbardziej bezpośredni wpływ na pole bitwy.

Zmysł strategiczny

Swords & Soldiers II to dość lekkie podejście do strategii, przez co poszczególne misje przechodzi się raczej szybko, szczególnie, że przeciwnik nie śpi i nie ma czasu na długie rozmyślania nad strategią. W związku z tym, jeśli podejmiecie złe decyzje, to lepiej po prostu zacząć misję od nowa niż na siłę się ratować – najprawdopodobniej i tak już przegraliście, ponieważ skala plansz i całej gry nie pozwala na jakieś wielkie zwroty akcji. Wóz albo przewóz. Jednym się to spodoba, innym nie. Ja się bawiłem bardzo dobrze, choć przyznam, że czasem nie rozumiałem, dlaczego przegrywam i zmieniałem strategię trochę na ślepo.

swords & soldiers ii - screen 3

Trochę więcej rozkminy pojawia się, jeśli chcecie zaliczyć wszystkie dodatkowe zadanie. Czasem nie wolno tracić jednostek, innym znów razem zrezygnować całkowicie z zaklęć. Wydłuża to dość solidnie czas, jaki można spędzić z grą. Poza kampanią Swords & Soldiers II oferuje także osobne starcia z konsolą według własnoręcznie wybranych ustawień, a także bardzo ciekawy tryb dla 2 graczy, gdzie jedna osoba gra na telewizorze, druga na ekranie padleta. To mocny argument za zakupem gry, jeśli macie w domu kogoś ogarniętego do lokalnego multi.

Swords & Soldiers II – werdykt

Moim zdaniem produkt Ronimo to jedna z lepszych opcji dostępnych w eShopie na Wii U. To zabawna, oryginalna, dopracowana i naprawdę ładna gra, na dodatek z gatunku, który na Wii U nie jest szczególnie mocno reprezentowany. Z drugiej strony nie jest to typ gry, który mógłby kogoś porwać i sprawić, że zarwie noce (jak choćby Splatoon…), a kosztuje dosyć sporo – 79 złotych. Jeśli więc nie jesteście pewni, możecie najpierw przetestować pierwszą część – jest jej port na Wii U za marne 12 złociszy, choć gra pierwotnie ukazała się na starym Wii. Na 3DSie zaś możecie dorwać kolejną jej wersję w postaci Swords & Soldiers 3D. Do wyboru, do koloru.

soldiers soldiers pierwsza czesc

Tak wyglądała pierwsza część Swords & Soldiers. Postęp widać gołym okiem.

Plusy:

+ miła dla oka oprawa wizualna

+ ciekawe spojrzenie na gatunek RTS

+ dobre sterowanie, zwłaszcza dotykowe

+ dodatkowe zadania i tryby gry

Minusy:

– irytujący narrator

– pewna losowość i nieprzejrzystość zasad

– dosyć wysoka cena

Ocena: 7.0/10

* kopia Swords & Soldiers II dostarczona przez Conquest – dystrybutora Nintendo w Polsce

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>