Pierwsze wrażenie: Star Fox Zero

Jedną z pierwszych gier, za jakie wziąłem się na Post-E3 Tour organizowanym przez Nintendo Polska, był Star Fox Zero. To w końcu dziecko Shigeru Miyamoto i domniemany hit na koniec roku.

Demo składało się z dwóch misji: lądowej Cornerii rodem ze Star Fox 64 i drugiej, umiejscowionej w przestrzeni kosmicznej. W tej pierwszej można było przetestować obie formy Arwinga, czyli statek powietrzny i kroczący dinozaur (lub raczej kurczak). W niej także początek był typowym shooterem na szynach, który dopiero pod koniec przemieniał się w swobodny lot po większym obszarze. W kosmosie zaś od początku można latać w każdym kierunku, choć tak naprawdę to wielka pustka z jakimś obiektem w tle.

star fox zero logo

Nie będę dokładnie opisywał przebiegu misji, gdyż był to Star Foxowy standard – w demie nie było widać, aby Miyamoto lub Platinium Games chcieli nadać grze nowego wymiaru. Skupię się więc na trzech najbardziej palących kwestiach: bieganiu Ar-zaurem, sterowanie padletem i grafice.

Walker – kurczak na resorach

Krocząca forma Arwinga na razie niczym nie zachwyciła. Dało się ją uruchomić tylko w jednej z prezentowanych planszy, na dodatek kiepsko się tam sprawowała. Lądowa maszyna zwyczajnie nie pasowała do segmentu, w którym kamera pchała gracza naprzód. Zaś natura wytycznych w dalszej części misji nie promowała zmiany postaci. Poza tym wydaje mi się, że mechaniczny kurczak to krok w tył w stosunku do czołgu ze Star Fox Assault z GameCube’a, gdyż brakuje mu tych użytecznych uników na boki.

Sterowanie by Miyamoto-san

Co do rewolucyjnego sterowania w Star Fox Zero, własnoręcznie zaprojektowanym przez Miyamoto, aby pokazać sens istnienia padleta, to niestety bardzo słabo. Moje początkowe próby strzelania korzystając z widoku fpp kończyły się utratą kontroli nad pojazdem i wpadaniu w różne przeszkody – lawirować między nimi było nie sposób. Po chwili treningu udało mi się dojść do takiej wprawy, że wprawdzie celowałem żyroskopami padleta, ale patrzyłem wyłącznie na ekran telewizora i wyświetlany tam widok tpp. Tak dało się grać, ale nie była to żadna rewolucja. Na dodatek pewien typ przeciwnika wymagał ode mnie jednak zerkanie na padlet i były to najsłabsze i najbardziej frustrujące minuty całego dema.

Rare robiło to lepiej

No i wreszcie grafika. Niestety, na żywo wygląda tak źle, jak w oficjalnych materiałach. Gdyby nie wysoka rozdzielczość, grę można by pomylić ze Star Fox 64 3D na 3DSa. Widać, że grę robiono w wielkim pośpiechu, bo geometria jest bardzo prosta, a tekstury rozciągnięcie i nałożone na obiekty byle jak. Po cichu liczę, że z uwagi na dość niestandardowy proces developmentu, grafika będzie szlifowana do samego końca, ponieważ w tej chwili gra nie tylko nie imponuje oprawą, ale wygląda po prostu niechlujnie.

star fox zero katowice

Pierwszy wpis relacji z całkiem zacnego eventu oficjalnego dystrybutora Nintendo zacząłem wprawdzie od tytułu, który nie bardzo przypadł mi do gustu, ale sądziłem, że będziecie ciekawi moich wrażeń ze Star Fox Zero. Żeby uderzyć w tony dużo bardziej pozytywne, jutro będzie o The Legend of Zelda: Tri Force Heroes – ku mojemu zaskoczeniu najlepszej grze na imprezie.

Uwaga: wpis pisany na urlopie na wsi na starym netbooku i necie z komórki. Za wszelkie błędy i niedociągnięcia przepraszam.

6 thoughts on “Pierwsze wrażenie: Star Fox Zero

  1. Zastanawiam się skąd to zaskoczenie, że ta Zelda jest dobra ? No chyba, że to stwierdzenie oznacza, że wcale nie jest jakaś świetna tylko inne gry słabe… :/ Mam jednak nadzieję, że to pierwsze, bo liczę bardzo zarówno na tą Zeldę jak i na crossover Mario&Luigi oraz Papera

  2. No to nie pocieszyłeś, mimo że na tytuł psioczyłem od samego początku to liczyłem na to, że mile się może zaskoczę, a tu dalej jeden duży klops! Tak patrząc trzeźwym okiem nie wierzę w jakość finalnego produktu,wyjdzie typowy przeciętniak z niechlujną grafiką. Czekam na więcej treści z wtorkowego zjazdu. Pozdrawiam.

  3. Przyznam że na StarFoxa liczyłem, choć marzy mi się druga część StarFox Adventures

  4. Na papierze wszystko wyglądało za dobrze, niezależnie od tego, co napisałeś, będę wierzył, że trzeba się tylko przyzwyczaić i nauczyć tego sterowania. To wygląda zbyt ślicznie, a ja za bardzo ufam Miyamoto, żebym zawiódł się po jednym tekstem. Rozciągnięte tekstury mi nie przeszkadzają. Jeśli będziemy latać, manewrować i strzelać w ciekawy sposób, wrócą wspomnienia z Island Flyover z Wii Sports Resort. W tej minigiersce spędziłem zdecydowanie za dużo godzin i liczę na Starfoxa.

  5. No to niestety dokładnie takie same masz odczucia jak ja po tylko samym oglądnięciu pokazów na E3. Bieda aż piszczy, do premiery trochę czasu zostało być może co nieco ogarną jeszcze aczkolwiek osobiście w to wątpię.

  6. „kroczący dinozaur (lub raczej kurczak)”
    Kurczaki są dinozaurami 😉

    A Star Fox oczywiście nikogo. Gra na szybko zlepiona z jakiś prototypów z Wii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>