Mario 3D World nie zasługuje na dychę – recenzjofelieton

Super_mario_3d_world_logSuper Mario 3D World zostało okrzyknięte pierwszą grą, dla której warto kupić Wii U. Zachwytów było zresztą więcej: gra roku, pierwszy prawdziwy next-genowy tytuł, i tak dalej. Ja się jednak z nowym Mario nie do końca polubiłem…

Spróbowałem przeanalizować przyczyny, dlaczego Super Mario 3D World nie przyciąga mnie do konsoli tak mocno, jak czyniło to Super Mario Galaxy. Ba, lepiej bawiłem się przecież z Mario 3D Land, z którego World czerpie pełnymi garściami. Co więcej, doceniam jakość wykonania gry. Grafika jest naprawdę śliczna (choć dość nierówna pomiędzy planszami), sterowanie precyzyjne, levele zróżnicowane, przeszkody pomysłowe. Problem nie tkwi w tym, że gra jest zła. Nie jest, bawię się przy niej bardzo dobrze. Problemem jest to, że nie chce mi się do niej wracać.

Po dłuższych deliberacjach na tronie zadumania znalazłem potencjalnego winnego. Chodzi o to, że gra bardzo słabo komunikuje postęp gracza – brakuje tu poczucia, że z każdą planszą jest się bliżej celu, że doszedłem dalej. Nie bez kozery po polsku od zarania branży mówi o „przechodzeniu” gier – mentalnie wyobrażamy sobie je jako drogę, ścieżkę od punktu A do B. Od dawna nie jest to prawdą dla wszystkich produkcji, ale jestem graczem wystarczająco starym i tradycyjnym, by być na to wyczulonym.

marioworld2

SM3DW nie jest trasą od A do B. Gra jest workiem ze słodyczami, z którego cukierki wypadają zupełnie losowo. Cukierkami są oczywiście plansze, których design jest od Sasa do Lasa i absolutnie nie zważa na motyw przewodni świata. Raz jestem w nawiedzonej posiadłości, potem w chmurach, następnie na łące, a w końcu w abstrakcyjnym klockowym świecie. Mario 3D World uświadomiło mi, że preferuję w platformówkach światy, które choć podzielone na poziomy, wykazują pewną ciągłość. Gdzie świat lodowy składa się z plansz śnieżnych, mroźnych, zmarzniętych podziemi, itp. Jeszcze lepiej jest, jeśli zbliżając się do końca świata design zmienia się stopniowo, teasując planszę z bossem lub w ogóle następny świat. Przykładowo, ostatnie plansze w świecie leśnym mogą zawierać pierwsze ślady śniegu. Jak już pewnie się domyślacie, żywię wobec tego spore nadzieje wobec Donkey Kong Country Returns: Tropical Freeze od Retro (już w lutym).

marioworld1

Zdaję sobie sprawę, że Super Mario 3D World jest podzielony na światy, ale jest to bardzo powierzchowne. O tym, że plansze nie mają ze swoim światem wiele wspólnego już pisałem. Drugi problem to schematyczność, pewna taka staroindiańska kołowość (cykliczność) tych światów. Zawsze kończą się zamkiem Bowsera, zawsze mają w połowie recyklingowe sub-bossa, zawierają jedną planszę z Toadem, itd. W związku z tym mam wrażenie, że gram ciągle w ten sam świat, tylko z innym kolorem tła, a po prostu z worka słodyczy losują się inne cukierki-plansze. Skoro nie mam poczucia, że idę naprzód, że dokonałem jakiegoś postępu, o wiele słabsza jest potrzeba powrócenia do gry następnego dnia. W końcu zawsze zdążę, nigdzie mi się nie śpieszy, skoro i tak stoję w miejscu. W związku z tym z przechodzeniem nowego Mario wlokę się okropnie, aż boję się o moją odznakę Nintendofila 😉

Pozostaje rozstrzygnąć kwestię, dlaczego w takim razie nie miałem z tym problemu w poprzednich częściach trójwymiarowego Mariana? Wydaje mi się, że odpowiedź jest zależna od tego, o której części mowa. Galaxy miało opowiadanie Rosaliny oraz świetnie zaprojektowanego huba. 3D Land był grą na handhelda, idealną na krótkie, niezobowiązujące sesyjki. Włączałem go nie z potrzeby przejścia dalej, ale z potrzeby zapełnienia czymś wolnej chwili. A dzięki swej jakości 3D Land był zawsze najlepszym wyjściem. Wyjaśnienia te to jednak robocze hipotezy. Być może będę musiał nad nimi podumać dłużej :) Chyba, że wcześniej zdąży ukazać się Tropical Freeze i okaże się na tyle rajcowny, że zapomnę o moim zrzędzeniu.

9 thoughts on “Mario 3D World nie zasługuje na dychę – recenzjofelieton

  1. A mnie gra wciągneła bardziej niż 3D Land na 3DS’a czy New Super Mario czy to na 3DSa czy Wii U. Nie wiem czemu ale chyba obnizony poziom trudności w odnajdowaniu gwiazdek i pieczątek jest akurat na mój że tak powiem poziom osoby orodzonej w latach 70. Są minusy ale cała gra bardzo mi się podoba.

  2. Ja niestety nie mogę sobie sprawdzić która gierka jest lepsza bo nie mam WiiU. Na razie pykam sobie w Super Mario 3D Land i jestem zachwycony chociaż brakuje mi trochę innowacji w planszach z wodą.

    A tak na marginesie to według mnie taka wielkość obrazka źle komponuje się z resztą tekstu. Mogłeś dać go w większej rozdzielczości bo prawie nic na nim nie widać. Zwłaszcza, że jest tylko jeden obrazek. Wiem, że da się powiększyć klikając w niego ale to strasznie upierdliwe.

    Jak się zarejestrować na Twoim blogu?

    • Chyba musisz po prostu utworzyć konto na Gravatarze i wtedy tu wpisując ten sam adres e-mail będzie miał konto tak jakby.

      Ze screenami w przyszłości spróbuję inaczej :)

    • Jako ze staram się utrzymać blog jeśli chodzi o stronę techniczną to mam pytanie czy takie zezwolenie na zakładanie konta byłoby przydatne? Od początku było to wyłączone aczkolwiek jeśli miałoby to być wygodniejsze można umożliwić rejestrację na blogu użytkownikom.

  3. A zatem też jesteś zwolennikiem Sunshine? ^_^
    Ja tam bez problemu wciągnąłem się w 3D World i to na całego – właśnie przez tę swoją prostą strukturę, gra wessała mnie jak rzadko. „Jeszcze jedna plansza”, „jeszcze jeden kawałek”, „jeszcze tylko tam zajrzę i już kończę na dzisiaj”. No i oczywiście „nie udało się, ale spróbuję jeszcze tylko jeden, ten ostatni raz”. Nie było tu fabuły ani świata, który by wciągał, ale chęć zajrzenia dalej, spróbowania co tam jest jeszcze, wystarczała by utrzymać przy sobie. Zresztą Galaxy, z tego co pamiętam, miał podobną strukturę – też te poszczególne planety, galaktyki, poziomy nie miały ze sobą za wiele wspólnego, a gadki Rosaliny były niewiele warte.

  4. Mi się gadki Rosaliny podobały. Racja że plansze średnio ze sobą były powiązane, ale łączył je częsty motyw kosmiczno-planetarny 😉 A przede wszystkim chodziło mi o hub, dużo bardziej do mnie przemawiający, zachęcający do pójścia dalej.

    Co do Sunshine to bardzo się z nim nie polubiłem, ale z zupełnie innych powodów :) Był dla mnie zwyczajnie za trudny, irytująco trudny, do tego kamera nie pomagała. Pewną rolę odgrywał też przesyt słonecznym klimatem.

  5. 3D World był dla mnie za mało ambitny, żeby zasługiwać na dychę. Pójście w kierunku multiplayer zupełnie mi nie przypadło do gustu. Jeżeli platformówka nie jest zaprojektowana pod grę wieloosobową, to nie wykorzysta w pełni potencjału tego trybu. Wychodzi tu całą zachowawczość N. Ubisoft podjęło w tym samym czasie ryzyko, wypuszczając Raymana w którym spora część poziomów wymaga wsparcia AI, jeżeli nie mamy do pomocy drugiego gracza.
    Padlet, reklamowany jako kolejna rewolucja, jest wykorzystany mało kreatywnie. Znowu 3rd party, których zbyt wiele na WiiU nie ma, robią to lepiej.
    Muzyka idzie bardziej w kierunku jazzu niż klasyki, przez co nie ma poczucia epickości. Pompatyczny, orkiestrowy soundtrack powracający gdzieniegdzie z Galaxy jeszcze potęgował wrażenie, że nowe aranżacje są o półkę niżej.
    No i ta schematyczność o której piszesz. Obecność Boom-Booma jako szefka z góry przekreśliła dla mnie możliwość oceny maksymalnej. Ogólnie chciałbym więcej różnorodności w walkach z bossami, bo ich recycling zaczyna być za mocno zauważalny z każdą kolejną odsłoną.
    Negatywnie na replay-value odbiła się w moim wypadku słaba kondycja line-upu WiiU. Nie włączałem jeszcze swojej konsoli w 2014, w związku z czym nie miałem okazji, żeby wrócić do Mario i poprzechodzić sobie kolejny raz różnymi postaciami. Na 3DSie się co chwilę łapię na kolejnym przejściu DLC do Fire Emblem, na włączeniu DKCR na 5 minut, żeby zrobić time attack czy na pokonaniu bosska w Bravely Default, żeby wysłać atak znajomym via SpotPass. Wszystko to w tzw. międzyczasie kiedy pykam w kolejne znakomite pozycje ukazujące się regularnie na handhelda Nintendo.
    Podejrzewam, że podobny los czeka Tropical Freeze, które pewnie będzie znakomitym sequelem, ale podobnie jak 3D World już przed premierą szykowane jest na rozczarowanie, bo a) nie jest Metroidem, b) jest n-tą platformówką w ciągu 2 lat, c) zaliczyło obsuwę, d) nie wykorzystuje innowacji.
    Liczę na to, że będzie inaczej, ale pewnie na początku marca, jak poprzechodzimy gierkę, ponownie się tu spotkamy debatując o tym „dlaczego nowy DK nie zasługuje na dychę”. :(

    • Poczucia epickości mi szczególnie nie brakuje akurat. Nie to, że nie lubię, uwielbiam, Galaxy było pod tym względem świetnie :) Ale po prostu nie za tym najbardziej tęsknię. Raczej za poczuciem przygody, czyli posuwania się naprzód. Taka Zelda A Link Between Worlds również nie jest epicka, przypomina bardziej książkowego Hobbita niż Władcę Pierścieni, a Hyrule w tej grze to okolice mieszkania, pobliska budowa i park z dzieciństwa niż pełnoprawny świat fantasy – mimo to gra wciąga i cieszy. Mario 3D World też cieszy, ale jakoś nie wsysa :/ O Zeldzie zresztą też noszę się z recenzjofelietonem.

      Przy okazji: dzięki za długaśny komentarz 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>