Thief na PS4 – pierwsze wrażenie
1 vote, 4.00 avg. rating (87% score)

Nie znam się, więc się wypowiem – zgodnie z tą piękną maksymą postanowiłem się podzielić pierwszym wrażeniem z „next-genowego” Thiefa. Nie grałem w poprzednie części, nie śledziłem zbyt uważnie informacji o grze. Jestem świeżakiem, który przyniósł grę do domu, włożył płytę i chciał zwyczajnie sprawdzić, z czym to się je.

Cóż tu dużo mówić – Thief na PS4 nie zachwyca. I nie robi next-genowego wrażenia, ani troszkę. Do tego stopnia, że naprawdę bez problemu uwierzyłbym, gdyby mi ktoś powiedział, że gram na PS3. I nie jest to figura retoryczna, choć nie wiem, jak tak naprawdę gra na current-genach wygląda. Nie, żeby na grę nie dało się patrzeć, ale nawet od gier cross-genowych oczekuję dużo więcej. Przykładem świetna konwersja Tomb Raidera. A Thief na PS4 ma problemy z frameratem, nawet w przerywnikach. Obiekty są raczej low-poly, szczególnie te w tle, ale nie są na tyle daleko, by nie było tego widać. W związku z tym otwierająca grę panorama miasta raczej mierzi niż zachwyca. Super śmieszą mnie też krople rozbijające się o bruk, które są w istocie pętlą trzech tekstur – to nawet trudno nazwać animacją. Tak, wiem, że to detal, ale gdy się przyjrzałem, naprawdę byłem w szoku 😉 Śmieszy mnie jeszcze jedna rzecz: podczas misji gracz kradnie złote i srebrne przedmioty w zawrotnej liczbie. Nie mogę sobie przestać wyobrażać bohatera, jako tragarza z workiem św. Mikołaja, który brzęczy i dzwoni przy każdym kroku…

Jeśli chodzi o rozgrywkę to jest dość ciekawie, choć na razie uczę się gry, ponieważ miałem zupełnie inne oczekiwania. Nie wiem, jak jest później, ale w pierwszych dwóch misjach chodzi się głównie po utartych ścieżkach. Niby przemierzam miasto, tu idę dachem, tam strychem, wchodzę do budynku z jednej strony i wychodzę z drugim, ale tak naprawdę jest to korytko. Największy do tej pory otwarty teren składał się z jednego dwupiętrowego budynku i dwóch alejek wokół niego. Choć gra sumiennie zlicza, którego z trzech stylów przechodzenia używam najwięcej, to nie poczułem tutaj swobody. Tysiąc razy miałem ochotę przejść się po dachach, ale da się na nie wskoczyć tylko w wyznaczonych miejscach. Zresztą skok to dużo powiedziane: za wszystkie akcje nazwijmy to parkourowe odpowiada jeden przycisk „do everything”. Nieważne, czy to skok, chwycenie się liny, wspinaczka, czy użycie specjalnego haka, zawsze zadziała przycisk L2.

Thief na PS4 nie sprawia wrażenia produkcji dopracowanej, wysokobudżetowej, ani next-genowej. To nie znaczy, że nie jest fajny. Gdy już pierwsze złe wrażenie zaczęło przechodzić, naprawdę nieźle się przy grze bawiłem. Tylko nie wiem, czy „nieźle” to nie za mało, gdy do wyboru tyle platform i lepszych tytułów. Ale może jeszcze dam mu szansę.